Majorka

Majorka-wyspa z moich snów cz.2

Witam! Wszystkich tych, którzy nie widzieli pierwszej części, zachęcam serdecznie do przeczytania. Znajdują się tam podstawowe informacje, koszt tygodniowego wyjazdu i wiele więcej! 🙂

Dzisiaj chciałabym opowiedzieć wam nieco o zwiedzaniu Majorki-bez samochodu, korzystając jedynie z autobusów i siły własnych nóg :).

Dzień I

Do Palmy doleciałam około 13. Po nocy spędzonej na lotnisku nie byłam zbyt wypoczęta, dodatkowo przywitał mnie 30-stopniowy upał. Nie zważając jednak na zmęczenie znalazłam autobus jadący do S’illot i ruszyłam do miejsca docelowego. Podróż trwała ok. godziny. Po drodze nie mogłam się napatrzeć na cudowne palmy (tak, mam do nich słabość :D). Po dojechaniu na miejsce i zameldowaniu się w hostelu udałam się na plażę i to tam spędziłam swoje pierwsze popołudnie na Majorce.

Plaża w S’illot
Plaża w S’illot podczas zachodu słońca

Dzień II

Na ten dzień zaplanowałam wizytę w Porto Cristo. Jest to miasteczko oddalone o ok. 6 km od S’illot. Bez problemu można się tam dostać autobusem, jednak ja ruszyłam na spacerek :). Oczywiście miało to swoje plusy, bo miałam możliwość podziwiania piękna natury.

Porto Cristo słynie przede wszystkim z jaskini, tak zwanych „Coves del Drac”, czyli Smoczych Jaskini. Bilety warto zarezerwować wcześniej, gdyż na miejscu możemy spotkać niemałą kolejkę. Mnie niestety nie udało się ich dostać i musiałam przełożyć zwiedzanie na inny dzień. Postanowiłam więc pospacerować po miasteczku i zobaczyć inne jego atuty.

Kolejnym punktem dnia była miejscowość Sa Coma. Typowe miasteczko turystyczne z licznymi straganami i sklepikami. Znajduje się tam również wieża strażnicza „Castell de La Punta de n’Amer” pochodząca z XVII wieku. Prowadzi do niej urokliwa ścieżka otoczona liczną zielenią. Trasę można pokonać pieszo lub rowerem.

Dzień III

Na ten dzień czekałam chyba najbardziej, wybierałam się bowiem do Manacor. Główny cel na ten dzień? Akademia i Muzeum Rafy Nadala (fani tenisa zrozumieją :D). Czekałam na ten dzień kilka lat i czułam ogromne podekscytowanie. Do Manacor również bez problemu można dojechać autobusem. Droga z S’illot zajmuje ok. 40 minut. Pierwsze kroki skierowałam oczywiście w kierunku tenisowej akademii.

Bilet wstępu kosztuje 15 euro. Muzeum składa się z 2 części, pierwsza to liczne symulatory, dzięki którym możemy poczuć się jak prawdziwy sportowiec, druga natomiast to strefa poświęcona już głównie tenisowi. Zawiera wszystkie puchary, trofea oraz stroje Rafy Nadala. Dla tenisowych szaleńców jest to punkt obowiązkowy :D. Jako że Akademia znajduje się na wzniesieniu, rozciąga się stamtąd przepiękny widok.

Kolejny krok: centrum Manacor. Znaleźć tam można przepiękne, stare budynki i kościoły jak np. Nostra Senyora dels Dolors i klimatyczne wąskie uliczki.

Dzień IV

Dzień rozpoczynam wizytą na plaży i cudownym wschodem słońca.

Plan na dzisiaj? Arta. Urokliwe miasto położone we wschodniej części wyspy. Jak zwykle, dostaję się tam autobusem. To, co tam zobaczyłam, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Widoki niczym z katalogów biur podróży. Cudowne! Co warto zobaczyć? Przede wszystkim kościół Transfiguarcio i Santuario de Sant Salvador.

Wracając postanowiłam również zobaczyć „Ses Paisses” czyli stanowisko archeologiczne, gdzie znajdują się ruiny pochodzące z 850 r. p.n.e.

W tym dniu wróciłam również do Porto Cristo, zobaczyć „Coves del Drac”. Wewnątrz ujrzeć można niezwykłe stalagmity i stalaktyty, posłuchać koncertu muzyki klasycznej oraz przepłynąć łódką w niesamowitej scenerii.

Wnętrze Coves del Drac

Dzień V

Na ten dzień zaplanowałam aż trzy miejsca. Punkt pierwszy: Alcudia. Warto zobaczyć stare miasto z licznymi przepięknymi budynkami i kościołami i poczuć cudowny klimat wyspy.

W ten dzień odwiedziłam również Cala Ratjada, typowe miasteczko turystyczne.

Ostatni przystanek na dziś: Zamek Capdepera, czyli dawna osada warowna. Podziwiać można stąd cudowne widoki.

Dzień VI

Ostatni dzień przeznaczyłam na zwiedzanie Palmy. Niestety rano musiałam opuścić hostel, ale na szczęście na dworcu w samym centrum stolicy Majorki znajduje się przechowalnia bagaży, więc spokojnie mogłam przeznaczyć cały dzień na poznawanie miasta. Palma odbiega wyglądem od innych miast na wyspie. Czuć tu większy pośpiech i choć bardzo mi się podobało to cieszyłam się, że nie wybrałam tego miasta jako mojej noclegowej bazy 🙂 Na uwagę zasługuje na pewno katedra i jak zwykle palmy :).

Wieczorem musiałam niestety opuścić Palmę i udać się na lotnisko gdzie spędziłam noc.

2 myśli w temacie “Majorka-wyspa z moich snów cz.2”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.